-Jeszcze tylko dwa kilometry- powiedziała do siebie zakapturzona postać. Z złośliwym uśmiechem na twarzy dochodził powoli do małej osady, oddalonej od miasta. Kiedy już przekroczył bramy osady, zwołał wszystkich mieszkańców, a sam stanął na skrzynce po winie.
-Uwaga, Powstańcy! Chcecie skończyć rządy podłego tyrana i przejąć tron?!- zaczął podburzać tłum, na co zebrani zaczęli pokrzykiwać.
-Tak!- krzyczeli zsynchronizowanie. Widać było, że to nie pierwszy raz, kiedy zakapturzony zwracał tłum przeciwko Królowi.
-Pożałuje za to, co nam zrobił! Połączmy siły i zaatakujmy królestwo, aby go obalić!- zachęcał. -Nie możemy pozwolić na tyranię! Zaczniemy stosować brudne sztuczki, a także... Nauczymy się Mrocznej Magii!- rozkazywał z psychopatycznym wyrazem twarzy.
-Ej, stary! Mroczna Magia jest zakazana, poza tym, my nie umiemy żadnej!- krzyknął czarnowłosy chłopak.
-Spokojnie, Midnight. Dlatego musimy się jej nauczyć, a za pomocą Zerefa nam się to uda!- dodał nadziei Powstańcom.
-Skoro tak mówisz- przyznał rację zakapturzonemu i wzruszył ramionami.
-Uwierzcie we mnie i tego, który zapoczątkował powstanie! Teraz muszę znów się ulotnić... Wybaczcie, jutro znów przybędę- z gracją się ukłonił do widowni i jak za każdym razem tajemniczo zniknął w cieniach drzew.
-Zaczynam ufać temu gostkowi, choć dziwne jest to, że ciąglę gdzieś znika. Czy on czasami nie jest kimś z zamku?- spytał blond włosy z zakłopotaniem, a jego marynarka powiewała na wietrze.
-Jednego jesteśmy pewni, ten gościu ma na pieńku z Królem, a dzięki temu, ze jest w zamku może dawać nam różne informacje- powiedziała białowłosa dziewczyna z uśmiechem. W oddali było słychać odrażający i obłąkany śmiech zakapturzonego, który radośnie znów kierował się w stronę zamku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz